sobota, 5 lutego 2011

Pierwszą sobotą

Co robimy pierwszą sobotą? Idziemy na skałkę.

Jeżeli któremuś państwu deczko już obrzydły przekolorowane zdjęcia z kalendarzy, niech sobie popatrzy jaki delikatny pastel można zobaczyć na przykład w Jurze w mgilste pogode.

A na tych zdjęciach co jeszcze widzimy? Właśnie. Czy zatem po mroźnej wilgotnej nocy siada sadź czy szadź? Jak śpiewają dzieci w przedszkolu: Co tam sadzi pan Jeremi, sadzi w polu fasolę, po ziarenku bęc do ziemi, jaki taki plon zbiorę. Tak więc panie Jeremi, SADŹ se pan tę fasolę, a my widzimy SZADŹ.

Chodźmy popatrzmy.


czwartek, 3 lutego 2011

Radków

Jak wiele uroczych miasteczek na ziemiach wyzyskanych, srodze ucierpiał i malowniczy niegdyś Radków. Do rynku nie wchodźcie, bo aż żal. Co zostało, pokazuję, więc widok na pobliski kamieniołom, kościół, opuszczoną gorzelnię (wódki brakło?), bywałe Z-dy Przem. Dziew. Milana co produkowały pończochyrajtuzy sprzed epoki gigaplakatów Triumph, Gatta i innych polskich wyrobów. Może kto pamięta, że zamykający serię klasyk to bardzo kiedyś ceniony RENAULT 10-Major.

wtorek, 1 lutego 2011

More Licht mim fadlak

Tak miał się odezwać czy nie Goethe bodajże do króla Salomona, ale nie jestem pewien – widocznie mam luki w wykształceniu z religii, historii i literatury powszechnej.
Jakkolwiek wracaliśmy ze spaceru pod Skalne Grzyby i w duchu dziękowałem Panu Bogu za tę wycieczkę, jednak zadziornie zaczepiałem Go że taki dobry, spuszcza deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych, a czasem to nawet zapala słoneczko. Wtem jak nie rozbłyśnie... Baby nawołują mnie żebym przyspieszył kroku, ale mówię, nic z tego, teraz dzieją się cuda i żadna siła mnie stąd nie ruszy. Wydawszy kobietom klucze do auta połapałem co mogłem i pokazuję te małe cuda. Wnikliwe jakie państwo zauważy może jak słoneczko rozświetla się i prędko słabnie – wszystkiego niecałe 8minut.
I jak nie dziękować?!

Kurna obywatelu, podziękuj czasem!