Postępujemy szlakiem żółtym co przejdzie w czerwony i musimy dawać pozor coby nie przeoczyć jego (prawda Wiesiu?). Idziemy tak sobie, a zdjęcia są jakie są, bo idący wraz z rodziną wyklucza noszenie bodaj najwspanialszego wynalazku w dziejach fotografii - statywu. Jakkolwiek idziemy i w oczywistej sprzeczności z problematycznymi tezami pewnej konfederacji z Nierodzimia, rozglądamy się bacznie wokoło, co nie ma najmniejszego związku z jakimkolwiek stopniem ludzkiej pychy. Rozglądamy się i widzimy, że tu dostrzec można liczne przejawy roślinności. Przejawia się ta roślinność pod postacią wspaniałej jodły, fantastycznie czerwonawo nakrapianej kory świerka, zawianej śniegiem trawy, przyprószonej buczyny czy nakoniec jagodzin zwanych w Małopolsce jak, borówczynami? Te i inne piękne formy występowania roślinności poddaję pod wytchnienie i kontemplację.
Pyrsk!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz