Jadę wczoraj trasą służbową i uważając głównie na drogę co nie ma nic wspólnego z odśnieżaniem, patrzę jednak na to i owo. Na jakiejś wiosce dostrzegam afisz: SYSTEMY SOLARNE. Gdyby napisali słoneczne, każdy pochytałby o co się mniej więcej rozchodzi, a niektóry co bardziej kształtowany może i pokusiłby się o wyprowadzenie podobieństwa do kosmicznego układu słonecznego. Myśl ta przewodzi, bowiem skąd się bierze zima niech mnie ktoś powie. Zima bierze się proszę państwa z czasowego niedoboru słońca (nad daną miejscowością, dodałby zaraz wojskowy), więc z chmur co zasłaniają słońce i potem pada z nich śnieg. Żeby śnieg padał musi wprawdzie przyjść jeszcze zimno, ale skąd ono przychodzi, tego ja nie wiem, ale może państwo wie. W każdym razie po co pada śnieg kiedy pada jego dużo? Otóż to dobry Pan Bóg nam zsyła jego (tu pamiętamy, że na daną miejscowość), żeby złagodzić przejście całej przyrody ożywionej (w tejże miejscowości), w tym nas w nadchodzące ambo straszliwe mrozy ambo za zbytnie ocieplenie.
Mówił mi kiedyś jeden taki, że śnieg to na zdjęciach ładny tylko ze słońcem. Czy ma rację, tego nie wiem, bo ja robię zdjęcia zwykle kiedy mam okazję, a nie kiedy bym chciał. Niejako więc na przekór temu stwierdzeniu o ładności śniegu przedstawię teraz obrazki, wszystkie (oprócz jednego którego pokazać nie chcę żeby nie zdradzić czarownego miejsca), bez przebierania, jeden po drugim, jak szedłem dookoła strumyka, w przerwie w podróży, po załatwieniu klienta jakby kto pytał. Pora była popołudniowa, a brak słońca sprawił, że miejsce nabrało niesamowitego uroku. Gdyby zaś oglądający był innego zdania, ma do tego prawo, a mnie do niego nic.
Jak u mnie na przesmykach pomiędzy jeziorami!
OdpowiedzUsuńWięc cudnie!
Marek